Coś się kończy, coś zaczyna

Powrót do Polski spore zmiany, nie tylko życiowe, ale również zawodowe. Zmieniłem pracę, nie było łatwo, ale się udało!

Przez 4 lata i 3 miesiące pracowałem wyłącznie dla Brytyjskich firm. Zaczynałem od małych agencji marketingowych, zahaczyłem również o software house'y, kończąc na solidnym start up'ie. Nie żałuję żadnego przepracowanego dnia, ponieważ każdy z tych dni uczył mnie czegoś nowego.

Z Brytyjskiego na Polskie podwórko

Teoretycznie od Listopada 2019 roku pracuję na zasadzie kontraktów, przeszedłem z umowy o pracę na B2B ze względów podatkowych. Pozwoliło mi to zostać swoim własnym szefem, ale nie do końca, ponieważ dalej wykonywałem tę samą pracę dla byłego pracodawcy.

W Lipcu 2019 roku zostałem przeniesiony do innego projektu, wcześniejsze pół roku rozwijałem sklep internetowy (Headless CMS - Next.js + BigCommerce), który był najlepszym projektem w moim życiu.

Zmiana projektu wymagała całkowitej zmiany technologii, nie pracowałem już z nowym JavaScript'em, nie wykorzystywałem w pełni swojej wiedzy zdobytej przez ostatnie kilka lat. Praca programisty czasem wymaga zmian w starych, często nie aktualizowanych projektach, jednak w tym przypadku był to jeden z największych sklepów w UK, gdzie zarząd nawet nie myślał o aktualizacji strony.

Zdałem sobie sprawę, że czas leci, młodszy już nie będę, a moich nowych pracodawców nie będzie interesować doświadczenie w przestarzałej platformie, która w Polsce jest bardzo rzadko używana.

Poszukiwania nowego pracodawcy

W Polsce szukałem pozycji Senior Front End Developera i muszę przyznać, że łatwo nie było. Pierwsze 2-3 rozmowy przebiegły bardzo źle, w sensie ja bardzo źle na nich wypadłem. Nie przygotowałem się kompletnie, uważałem, że moja wiedza jest wystarczająca, przecież dość dobrze sobie radzę z React'em i wiem "z czym to się je".

Zauważyłem, że pytania techniczne z zakresu JavaScript, React czy CSS to loteria, jedna firma poszukująca Seniora zadała mi pytania bardzo proste, inne firmy pytały o rzeczy bardziej zaawansowane, z którymi często nie miałem doświadczenia komercyjnego, a własne kodowanie "po godzinach" średnio ich interesowało.

Stwierdziłem, że jestem słaby w teorii, że wolę dostać zadanie i pokazać co potrafię tworząc wysokiej jakości kod, który zostanie sprawdzony przez innego seniora w firmie. Wykonałem kilka zadań testowych, dostałem pozytywny feedback, jednak znów czegoś zabrakło. Trzeba przyznać, że jestem trochę wybredny :) Zależało mi na całkowitej pracy zdalnej + odpowiednim wynagrodzeniu, nie każda firma potrafiła to zapewnić.

Praca w UK, szczególnie dla byłego pracodawcy przyzwyczaiła mnie nieco wyższych zarobków. W przeliczeniu na złotówki generowała się ciekawa suma. Zazwyczaj zmieniając pracę szuka się lepszych ofert finansowych, w tym przypadku wiedziałem od razu, że podbicie stawki nawet o 10% będzie sporą przesadą.

Postanowiłem zrobić mały krok w tył, stwierdziłem, że pieniądze w życiu nie są najważniejsze, ważne jest to jak się czuję w pracy oraz mój rozwój.

Różne procesy, jeden zupełnie inny

Jeszcze nie mogę się pochwalić gdzie będę pracować, jednak opiszę sam proces, który był zupełnie inny niż dotychczas. Wcześniejsze firmy jak wspomniałem wcześniej, albo zadawały pytania mocno techniczne, gdzie ja z teorii jestem słaby, albo wysyłały zadanie do wykonania. Szczególnie zadania generowały spore postoje w procesie rekrutacji.

Firma, dla której będę teraz pracować podeszła do tematu inaczej, oczywiście na początku standardowo coś o firmie, coś o mnie, później do rozmowy dołączył Pan Head of Development. Zadał pytanie, pomyślałem "ok, znów to samo..", jednak nie tym razem, odpowiedziałem na pytanie własnymi słowami, nie książkowo, potem kolejne pytanie i kolejne. Odpowiedziałem na kilka pytań JavaScript, po czym zostałem poproszony o udostępnienie ekranu i otworzenia edytora tekstowego.

Dostałem zadanie do zrobienia na żywo, chcieli zobaczyć jak podchodzę do problemu z lekką presją (a presja była i to dość spora!). Tutaj ważna rzecz, mogłem pomagać sobie używając Google, co mnie lekko zdziwiło, jednak postanowiłem wykonać zadanie bez użycia wspomagaczy.

Przyznam, że zadanie było łatwe, jednak ostatnio do żadnego z moich projektów nie potrzebowałem takiej funkcjonalności, więc najzwyczajniej w świecie wyleciało mi z głowy. W głowie szukałem fragmentów książek i przykładów, których przeczytałem setki, po chwili zastanowienia przypomniałem sobie jak to powinno wyglądać.

Po wykonaniu pierwszego zadania dostałem kolejne i kolejne, w sumie musiałem rozwiązać 3 zadania. Zaraz po wykonaniu zadań powiedziano mi, że mogłem nawet ich nie wykonać, lub wykonać z błędami, jednak im chodziło tylko o to, jak podchodzę do danego problemu.

Tutaj ciekawostka, w tym dniu miałem dwie rozmowy, pierwsza o godzinie 12:00, po której pojechałem do sklepu na zakupy. O 14:10 dzwoni telefon, odbieram i słyszę pytanie dlaczego mnie nie ma na rozmowie? Okazało się, że link z zaproszeniem na drugą rozmowę wylądował w folderze SPAM. 10 minut później byłem już przed komputerem na rozmowie. Cóż, najlepszym się zdarza :)

Następnego dnia około godziny 12:00 dostałem telefon z ofertą pracy!

Podsumowanie

Pamiętam jak ciężko było znaleźć pierwszą pracę w UK na pozycję Juniora. Wtedy również dość długo czekałem na to, aż ktoś mi zaufa i da szansę. Późniejsze pozycje Mid developera były łatwiejsze. W moim przypadku przejście z Mid na Senior'a nie należało do łatwych, jednak po raz kolejny pokazałem, że dążenie do celu i ambicja to podstawa w tej branży!