Pierwszy tydzień w nowej pracy

Nowa firma, nowe zwyczaje i bardzo dużo rozmów. Oto jak powinna wyglądać praca zdalna.

26 Marca zapukał do mnie kurier z paczką, w paczce znajdował się komputer od mojego nowego pracodawcy. Gdzieś w głowie myślałem, że dostanę nowego MacBooka, jednak Dell spisuje się wyśmienicie jak do tej pory. Od razu dostałem hasła, jednak z konfiguracją chciałem poczekać do poniedziałku.

Pierwszy dzień w pracy

O godzinie 9:00 mamy daily, czyli przegląd zadań, krótka rozmowa o tym jak zaplanowwaliśmy sobie dzień. Jest to typowy scrum, do zadań każdy ma dostęp i możemy je przeglądać w każdej chwili, daily jest bardziej po to, aby dowiedzieć się na jakim etapie są zadania reszty kolegów i koleżanek z zespołu.

Mój obecny zespół nie jest duży, liczy około 10 osób. Cała firma jest dużo większa, jednak wszyscy są bardzo sprawnie podzieleni i każdy wie co ma robić. Oczywiście kontakt na Teams'ach mam z każdym i często rozmawiam z pracownikami z innych zespołów.

Pierwszy dzień to sporo rozmów organizacyjnych, w większych firmach jest tak, że do pewnych elementów (aby coś pobrać, zainstalować) potrzebne są dostępy oraz licencje. Sporo rzeczy zainstalowałem sam, jednak na wiele rzeczy musiałem czekać, pisać do działu IT i czekać. Spodziewałem się tego, chyba nikt pierwszego dnia nie dostaje konkretnego zadania do zrobienia.

Drugim Front End Developerem w moim zespole jest Anita, która bardzo mi pomaga w odnalezieniu się z całą strukturą aplikacji (a jest tego całkiem sporo). Wdrażanie się bez pomocy Anity trwałoby o wiele dłużej.

Pierwsze zadanie

Drugiego dnia dostałem pierwsze zadanie, była to prosta zmiana szerokości pola klikalnego. Zadanie na max 10 minut wraz z deployem na strony testowe, przetestowanie oraz wysłanie zmian na stronę produkcyjną. Niestety nie było tak kolorowo jak mogłoby się wydawać. W dalszym ciągu nie miałem pełnego dostępu do pewnych plików, które były niezbędne do testowania zmian lokalnie. Musiałem czekać.

Musiałem zaczepić kilka osób, aby przyśpieszyć ten proces, aż w końcu doczekałem się pełnego dostępu! Mogłem działać.

Pierwsze zadanie nie było trudne, wiedziałem co trzeba zrobić, żeby było dobrze, wykonałem zadanie, przetestowałem u siebie lokalnie, później wysłałem Pull Request'a, odpaliłem manualnie deploy na wersję Beta strony, tam przetestowałem, dałem znać Anicie, że wszystko ładnie działa, Anita zatwierdziła PR'ke i mogliśmy dodać moją zmianę na stronę główną (czyt. produkcję). Już drugiego dnia mój kod znalazł się na stronie pracuj.pl, całkiem nieźle :)

Komunikacja

Komunikacja w zespole jest świetna! Wcześniej pracowałem zdalnie dla Brytyjskiej firmy i myślałem, że tam komunikacja jest dobra, jednak pracuj.pl to zupełnie inny poziom. Niektóre aplikacje wymagają bardziej specjalistycznej wiedzy, więc często pytałem o pomoc. Często nie wynikało to z mojego braku wiedzy, po prostu robiąc coś pierwszy raz lepiej jest zapytać 2-3 razy, być w stu procentach pewnym tego co się robi, niż później naprawiać błędy przez kilka dni.

Każda osoba w moim zespole jest pomocna, jeżeli coś mi nie działało to po prostu pisałem do kogoś, padało hasło zdzwonka? i po kilku minutach problem był rozwiązany i mogłem kontynuować swoją pracę, coś pięknego!

Podsumowanie

Prawie dwa miesiące szukałem pracy w Polsce, teraz mogę śmiało powiedzieć, że opłacało sie czekać. Wstawanie rano do pracy z myślą "dziś zrobię kolejną fajną rzecz" jest świetne!

Z reguły właśnie pierwsze dni są stresujące, ja po tygodniu czuję się "jak w domu", szybko zintegrowałem się z zespołem, wiem do kogo napisać w razie problemów technicznych, ogarnąłem stukturę aplikacji i szczerze, nie ma rzeczy, do której mógłbym się przyczepić.

Mam nadzieję, że zostanę z pracuj.pl na długie lata, bo zapowiada się bardzo interesująco!